To będzie osobiste.
I nie mówiłam o tym nigdy dotąd.
16 lat temu przestałam chodzić.
Moje ciało powiedziało dość.
Cierpiałam każdego dnia, nie mogąc się ruszyć. A każdy najdrobniejszy ruch powodował ból którego nie potrafię opisać. Dziś już go nie pamiętam. Pamiętam, noce gdy płakałam i krzyczałam z bólu. Nie mogąc znaleźć żadnej pozycji w której nie czułabym bólu.
To trwało rok
Rok codziennego potwornego bólu.
Nie istniało nic prócz bólu. Tylko ból. Mniejszy i większy. Wszechogarniający. Mieszkałam w nim a on we mnie.
Wychodzenie z tego stanu było także wychodzeniem z miejsca w umyśle które mnie tam zaprowadziło.
Przerażonej osobowości, ogromnego lęku, który najdrobniejszy powiew mógł przewrócić. I tak się stało. Przyszedł powiew i mnie powalił.
Powalił wszystkie te lata w których bałam się mówienia co naprawdę czuję. Lata udawania „normalnej” – z lęku przed tym, co mi zrobią „gdy się dowiedzą”…. Coś co towarzyszyło mi od zawsze.
Lęk. Od dziecka byłam jak ten kolorowy ptak. Z boku każdej społeczności. Niby fajnie – ale jednak coś tam nie grało.
Dlaczego? Bo nie mówiłam prawdy. Kłamałam. Że jestem taka sama. A nie byłam.
Czy miałam powody by kłamać? Miałam. Chroniłam się. Przed tym co potrafią takim osobom zrobić ludzie. A potrafią zrobić wiele.
Wychodziłam latami… i wychodzę nadal. Gdy po roku walki cierpienie ustało.. wróciłam do bezpiecznego udawania. Ale dusza nie pozwoli zapomnieć.
Unieruchomienie ciała wracało do mnie za każdym razem potężniej.
W postaci kolejnych epizodów. 9 miesięcy i 4 miesiące.
Ostatni raz… był bardzo bliski końca możliwości pomagania mi…
Myślałam ze tak już zostanę.
To była heroiczna praca wielu ludzi: mojej matki, która nie pozwoliła mi się nigdy poddać, terapie, fizjoterapie, aż …przyszła joga. Najpierw fizyczna. Praktyka, ćwiczenia.. powoli medytacje, i coraz dalej i głębiej…do środka… a ze środka.. na zewnątrz.. by o tym opowiedzieć.
Dziś – nie boję się. Wiem, że wokół mnie jest wiele takich ludzi jak ja.
i jest NAS WIĘCEJ! I NIE JESTEŚMY BEZBRONNI.
To jest kawałek mojej historii.
I zaczęłam powolutku, malutkimi kroczkami które stawiałam i stawiam latami.. wracać do siebie.
Ból nie wrócił.
Dzisiaj chcę ci to opowiedzieć: Każdego dnia możesz zacząć wszystko od nowa.
FOTO: Dominika Włodarska Fotografia