Krótki wstępniaczek do „duchowości”
Czyli – prosta instrukcja jak się szybko zagubić, gdy nieśmiało postanowiliśmy poszukać siebie.
Przygotuj się na polowanie na czarownice (oczywiście te „złe), wampiry i zdobywanie kolejnych leveli w tabelce poziomów świadomości Hawkinsa..
Jak to się stało że kulturę zapierdolu przenieśliśmy w tak subtelną materię jak życie wewnętrzne?
Stopnie, osiągnięcia i dłuuuugie listy zdobyczy na trasie ku oświeceniu. A tam co?! A ku ku! Potwory!
Bo jak już dotrzesz do finału – to nie nie, nie należy się cieszyć zbytnio i rozpływać w miłości bo to przecież proszę państwa: pułapka! Tam archonci i pytania egzaminacyjne! I niech Cię nie zmyli światło – tam kolejne poziomy, egzaminy, nadzorcy.
Jeśli ktoś myśli inaczej: przejęty! (Czyli podpięty, ma podczepy czy inne złe moce nim sterują z kosmicznego lub innego fantastycznego.. kokpitu)
Brzmi znajomo? Brzmi paranoicznie? E tam.. kto by tam na to zwracał uwagę, że wciąż jesteśmy w potężnym przeniesieniu zapierdolu, osiągania, zdobywania medali … na inny grunt.
Ten wzniosły przecież.
Ten LEPSZY! Luksusowy!
Bo nie każdy ma czas i przestrzeń by myśleć o sensie istnienia gdy trzeba po prostu.. czas z ludźmi żywymi spędzić, ogródek przekopać żeby zasiać marchewkę… chociaż.. ale ale! i to nagle też urosło do rangi luksusu. Bo eko jest przekopać ogródek. I bach! Znów jesteś w czymś od kogoś lepszy! Brawo! (Zrób sobie medal ze słomy i powieś w widocznym miejscu)
Bo nie kupujesz w biedrze, tylko ryjesz rękami w ziemi, podczas gdy na koncie rosną bitcoiny, lub jeszcze lepiej… zakładasz kolejną zbiórkę na scyzoryk, bo jesteś wolnym człowiekiem i nie możesz przecież się parać matrixem. Niech inni się parają a tobie dają. A ciebie podziwiają.
a… gdybyś gdzieś po drodze zapomniał się w miłości bezwarunkowej, poczuciu jedności, współczuciu… to koniecznie to przeczytaj:
Nie zapominajmy jeszcze o tym co najważniejsze. O grze.
Cały czas jesteś w grze.
W grze o Twoją Złotą, nieskalaną Esencję. Boską Iskrę. Bezcenność w Tobie. Skarb w Tobie.
Boś (nie zapominajmy o tym!) tak zajeb…ie boski, że wszystko na tej ziemi i wszechświecie poluje na… tak! Na Ciebie!
Ta gra jest oczywiście rozgrywana przez istoty z zewnątrz.
Nie, nie ma to żadnego związku z twoimi nieuleczonymi życiowymi traumami, które sprytnie zastępujesz duchowymi frazesami… lepiej to wyprojektować na istnienie ONYCH (i tu masz pełną dowolność, możesz wybierać od spisków rządów po galaktyczne federacje).
A jak kogoś nie polubisz.. proste: jest przejęty!
Duchowość taka prosta! Taka piękna!
I niech w tym całym rozgardiaszu, nie przychodzi ci broń boże do głowy uświadomienie, że sami sobie ten świat kreujemy, i bierzemy odpowiedzialność za to wszystko.
Odpowiedzialność za wytworzone wizje, projekcje i mary… czary…
Rzucone śmiało w świat z oburzeniem.
I pamiętaj: jak się nie zgadzasz, to znaczy że mnie archonci przekupili złotem i błyskotkami..